Uzyskanie zadośćuczynienia od sprawcy

 

Do pracy jeździłam tramwajem, bo było to tańsze rozwiązanie niż dojazd autem. W zasadzie dojazd zajmował mi dwadzieścia minut i nie było to wcale tak długo. Nie lubiłam zimy, jak jeszcze padał śnieg, ale przystanek miałam pod firmą, więc nie przesiadłam się na samochód nawet w tym okresie. 

Zadowolenie z wysokości uzyskanego zadośćuczynienia

zadośćuczynienie z oc sprawcyWysiadając z tramwaju od razu podeszłam do przejścia dla pieszych. Kiedy włączyło się zielone światło to ruszyłam na jezdnię. Nawet nie wiem co się wydarzyło w tym czasie, ale jak ocknęłam, to leżałam na ziemi przy torach kolejowych. Okazało się, że w tłum ludzi na przejściu wjechał kierowca samochodu. Nie zdążył zahamować a powierzchnia była bardzo ślizga. Strasznie bolała mnie noga i nie miałam pojęcia co się dzieje. W szpitalu zrobiono mi niezbędne badania. Tego samego dnia odwiedził mnie kolega, który powiedział, że mogę ubiegać o zadośćuczynienie z oc sprawcy i wyjaśnił na czym to dokładnie polegało. Pracował on dla firmy, która zajmowała się takimi sprawami i zaoferował pomoc. Zgodziłam się, bo znalazłam się w kiepskiej sytuacji i czekał mnie miesiąc leżenia w domu przez złamaną nogę. Podpisałam z nim umowę współpracy a on reprezentował mnie przed ubezpieczycielem sprawcy wypadku. Nie musiałam robić nic, poza opisaniem strat, jakie poniosłam przez ten wypadek. Kolega powiedział, że postara się o jak największe zadośćuczynienie dla mnie. Ufałam mu, bo znaliśmy się kilka długich lat. O postępach informował mnie na bieżąco.

Dostałam sporej wysokości pieniądze od ubezpieczyciela. Zaraz po tym jak już mogłam się samodzielnie poruszać, to pieniądze postanowiłam wydać na wycieczkę zagraniczną. Gdyby nie pieniądze z polisy sprawcy, to zapewne na taki wyjazd nie mogłabym sobie pozwolić.