Lampa, lakier, pilnik, top i biznes gotowy

Od zawsze wiedziałam, że moja przyszłość będzie związana z pielęgnacją i urodą. Uwielbiałam czesać lalki, zmieniać im stroje – jak każda dziewczynka, tylko, że ja z tego nie wyrosłam. Poszłam do szkoły zawodowej, mimo protestów mojej mamy, i już w jej trakcie miałam swoje pierwsze klientki.

Paznokcie hybrydowe nigdy nie przestaną być popularne

lampa do paznokci hybrydowychUwielbiałam robić paznokcie. Hybryda, żel, przedłużanie to wszystko co wyciszało mój mocno aktywny temperament. Pierwsze paznokcie jakie robiłam były w ramach pomocy, szkolenia czy jak to nazwać – mojej starszej koleżance. Pomagałam jej za grosze i przy okazji nabierałam doświadczenia. Poznałam uroki hybrydy, robiłam coraz śmielsze ombre, nabierałam wprawy. Gdy zdałam wszystkie egzaminy postanowiłam robić paznokcie już na swoje konto. Lakiery nie stanowiły problemu, lampa do paznokci hybrydowych też nie. Taką lampę mogłam kupić nawet używaną, ale jakoś nie przekonało mnie to. Chciałam by moje klientki czuły się u mnie naprawdę dobrze i postanowiłam kupić nową lampę do hybryd. Nie jest to droga rzecz, a mam wrażenie, że na paznokcie hybrydowe nigdy moda nie minie. Hybryda jest trwała, wcale nie taka droga – przynajmniej według moich kryteriów, i ślicznie wygląda. Moja lampa była pierwszym poważnym zakupem na poczet mojego przyszłego salonu kosmetycznego. Gdy kupiłam lampę, przetestowałam ją na sobie. Szewc nie może bez butów chodzić, poprosiłam więc koleżankę by zrobiła mi hybrydę. Lampa kolorystycznie pasowała mi do biurka co jeszcze bardziej mnie zadowalało. Klientkom musiało się podobać.

Gdy po nałożonym topie włożyłam dłoń do lampy, upewniłam się, że podjęłam dobrą decyzję w życiu. Nie chodzi o to by zarabiać miliony. Chodzi o to by być szczęśliwym z tym co się robi w życiu. Spełniać się, rozwijać i dawać radość innym.